Odwiedź nas na facebooku

Dwie twarze

Czy kiedykolwiek obserwowaliście w Internecie osobę, która według was ma super życie? Na każdym zdjęciu uśmiechnięta, pełna życia, nic jej nie brakuje, mówi jaka jest szczęśliwa i że jest wdzięczna swoim „fanom”, bo dzięki nim osiągnęła to wszystko. Podkreśla to na każdym kroku.

Kiedyś obserwowałam w Internecie dziewczynę, którą byłam wręcz zafascynowana. Spędzałam bardzo dużo czasu na oglądaniu jej profilu w social mediach. Tuż po przebudzeniu zniecierpliwiona sprawdzałam, czy już coś “wstawiła”, kiedy ja spałam. Przed snem musiałam upewnić się, czy jestem na bieżąco z jej postami. Myślałam, jaka ona jest super i jakie ma idealne życie. Piękna, miła, ma swoich fanów. Scenariusz jak z dobrego filmu. Pomyślałam sobie, że chciałabym się z nią spotkać, porozmawiać, a może nawet zaprzyjaźnić. Traktowałam ją jak moją idolkę. 

W końcu nadarzyła się ku temu okazja, bo niedaleko mnie organizowano jej koncert.  Pamiętam, jak się ucieszyłam i od razu zaczęłam prosić rodziców, żeby pozwolili mi na niego jechać. Po wielu godzinach moich błagań wyrazili zgodę, abym wybrała się na wymarzony wypad. 

Kiedy nadszedł ten dzień, byłam bardzo podekscytowana, a zarazem mocno zestresowana. W czasie podróży wyobrażałam sobie, jak fajnie będzie w końcu ją zobaczyć. Po udanym koncercie zapowiedziano spotkanie z fanami. Stałam prawie na końcu kolejki i nie mogłam się doczekać, aż zobaczę moją gwiazdę. Sznur ludzi przesuwał się do przodu, a ja denerwowałam się coraz bardziej. Kiedy jednak wypatrzyłam ją z tłumu, serce zamarło we mnie na chwilę. Ucieszyłam się jak małe dziecko, które dostało lizaka. Już za chwilę ją poznam! W końcu! Po tylu latach obserwowania jej na social mediach, moje marzenie miało się spełnić. Nareszcie nadeszła moja kolej, a ja byłam tak zestresowana, że nie wydusiłam z siebie ani jednego słowa. I wiecie, co było najgorsze? To, że moje emocje były na tyle widoczne, że można było je wręcz czytać z mojej bladej twarzy, a ona nic. Kompletnie nic! Widziała, jak bardzo denerwuję się tym spotkaniem i nawet się nie odezwała! Żadnego “hej, jak się nazywasz?” ani nawet “o! następna fanka do kolekcji!”. Moja gwiazda stała tam tak, jakby ktoś ją do tego zmuszał. Nie powiedziała nic, zero uśmiechu, żadnej interakcji, nic…

Zrobiło mi się tak przykro, że osoba, którą podziwiałam przez kilka lat, w rzeczywistości jest kimś innym. W moich oczach przestała być dziewczyną uśmiechniętą na każdym zdjęciu czy instastories. Bardzo się zawiodłam, bo tak długo czekałam na to spotkanie, a ona tylko przelotnie na mnie spojrzała. W Internecie biły od niej ogromne ciepło i sympatia, ale szkoda że tylko tam... 

Smutne jest, to że w sieci możemy wykreować się na kogo tylko chcemy, a rzeczywistość często przedstawia się w zupełnie innych kolorach.

Patrycja Sokal

 

0
0
0
0
0

Zostaw komentarz