Odwiedź nas na facebooku

Jak nie postąpić słusznie?

Postać usiadła na łóżku i wdarła się do jej umysłu. Opanowała głowę czarno-białymi myślami. Młoda kobieta zamknęła oczy, nie miała siły płakać. Mimo że upłynęło względnie dużo czasu, nadal nie mogła unieść ciężaru sytuacji, która ją spotkała. Sięgnęła po telefon. Zaczęła przeglądać Instagrama. Piękne dziewczyny i modelki ujmowały jej poczuciu własnej wartości. Nie widziała bowiem zdjęć, które nie byłyby poprawione w znanych programach graficznych. Dochodziła siódma. Wstała i otworzyła okno pozwalając, by mroźne mazurskie powietrze wdarło się do pokoju. Weszła do kuchni z zamiarem wypicia kawy, bo nie miała siły ani ochoty jeść. Dopiero po chwili zorientowała się, że matka coś do niej mówi. Pytała o kilka rzeczy na raz. Oczywiście, trudno było w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Klasyczna przewaga pytań nad odpowiedziami, co sugeruje, że interesant wcale nie chce ich usłyszeć.

– Nie mam czasu na rozmowę, zaraz zaczynam lekcje – rzuciła pośpiesznie i modliła się o koniec tej jednostronnej dyskusji. Udało się.

Nigdy nie grzeszyła inteligencją, ale miała dobre wyniki w nauce i kilku oddanych znajomych. Dzięki pracy ojca w dobrze prosperującej firmie, w domu nie brakowało niczego, poza nim samym. Pracoholizm dotykał i jego, i matkę, która siedziała po nocach, przygotowując lekcje do szkoły językowej. Starali się zapewnić kochanej Małgosi dobry start w dorosłe życie. Twierdzili, że „delikatna” nieobecność w nastoletnim jeszcze życiu córki nie zepsuje rodzinnych relacji. Jest przecież prawie dorosła, zrozumie...

Już od roku prawie nie opuszcza domu. Utrzymuje przyjaźnie przez Internet i ma z tym niemały kłopot, bo nie potrafi w takich warunkach otworzyć się i podzielić problemem, jakiego doświadczyła. Od rodziców oddala się coraz bardziej. Czuje, że nie ma nikogo, więc żeby zająć czymś myśli, przegląda newsy w social mediach, czyta różne artykuły i książki, oddaje się Internetowi. Być może, gdyby nie siecioholizm, podjęłaby zupełnie inne kroki.

„Nie krzyczała, więc nie było gwałtu”. Momentalnie zrobiło jej się słabo. Usłyszała ponownie jego słowa. Te, których musiała wysłuchać tamtego wieczora. Znała go, bardzo dobrze go znała. Ufała mu. Wiedziała, co powinna zrobić, ale wstydziła się komukolwiek powiedzieć. Wiedziała, jak postąpić, żeby w końcu się uwolnić. Wiedziała, że kolejna osoba, może nawet podobna do niej, może ucierpieć, a może już ucierpiała. Kliknęła w tytuł, którego treść wywołała natłok tych myśli.

Co będzie, kiedy otworzą szkoły i będzie skazana na jego towarzystwo? On uda, że sprawa nie istnieje, a ona odczuje stres w całym ciele. Ciężko będzie jej nawiązać kontakt z kimkolwiek. Jesteśmy ludźmi obok niej, jesteśmy ślepi. Zaczniemy walczyć jak będzie za późno.

Była kolejną osobą, która powstrzymała się przed walką o sprawiedliwość i o samą siebie. Przecież to jej wina, bo spódnica, którą miała wtedy na sobie, mogła być za krótka. Przecież nie krzyczała. Tylko cicho mówiła, że nie chce. Może to nie był gwałt? Może tylko jej się tak wydaje?

Wiedziała, że nie, wiedziała że jest ofiarą gwałtu, ale swoim podejściem i historią już dołączyła do licznego grona, które nie zgłosiło na policję aktów przemocy seksualnej

Zostaw komentarz