Odwiedź nas na facebooku

Moda na depresję

Wielokrotnie starłam się z określeniem z tytułu mojego tekstu. Wielokrotnie ludzie chcą nam wmówić, że mówimy o depresji, bo to popularne, bo to na czasie cierpieć. Naprawdę? Na jakie inne choroby też jest moda?

Mimo, że od wielu lat zaburzenia psychiczne i terapia w różnych postaciach wychodzą ze sfery tabu i tak znajdują się ludzie lub grupy, które wtrącają swoje nieprzyjemne trzy grosze. Prawie każdemu, kto leczy lub leczył się z powodu zaburzeń psychicznych, przynajmniej jedna osoba przykleiła łatkę „nienormalnej”. Czy jak mam anginę to też jestem nienormalna, jeśli idę do lekarza? „Nie, bo to przecież zupełnie inna sytuacja.”, słyszymy często. To przecież zupełnie inna choroba, nie tak niezrozumiała jak depresja.
Według Ordo Iuris depresja nie jest chorobą zagrażającą zdrowiu i życiu. Ludzie umierają z powodu mody na depresję czy z powodu śmiertelności tej choroby? Co roku to zaburzenie psychiczne zbiera żniwo miliona osób, codziennie umierają prawie cztery tysiące ludzi, ale przecież depresja nie zagraża życiu…

Na depresję nie ma mody, jest to choroba cywilizacyjna. Każdy psycholog, psychoterapeuta, psychiatra i każdy człowiek świadomy, wie, że nieleczona depresja jest zagrożeniem dla życia. Co robimy jako społeczeństwo? Wyśmiewamy ją, robimy z terapii temat tabu, piszemy artykuły do gazet z nagłówkami „Na depresję najlepszy jest makaron” lub „Rajstopy z ekstraktem jaśminu działają antydepresyjnie!”. Oczywiście, nie sposób odnaleźć w tym merytorykę i dowody naukowe. Jest to kolejna clickbait-owa próba zarobku. Przepis na spaghetti czy reklamowanie „innowacyjnego” produktu w ten sposób, to lekceważenie ofiar, tworzenie mitów i bagatelizowanie problemu.

Niektóre osoby, odczuwające społeczne skutki lockdown’u, mówią o tym, że mają depresję. Nieistotne, że nie jest ona zdiagnozowana, że autor takiego stwierdzenia najczęściej ma po prostu gorszy dzień i spadek energii albo zrobił internetowy test na obecność tej choroby. Taka osoba może chorować, ale dopóki nie ma diagnozy, nie powinna mówić głośno o tym, że choruje. Tak samo nie powinna mówić o tym w żartach, bo depresja nie jest czymś zabawnym. Bardzo często zdarza się, że osoby zmagające się z nią wypowiadają się o tym w żartobliwy sposób, ale takie zachowania ze strony ludzi “modnych” albo nieświadomych umniejsza osobom realnie zmagającym się z zaburzeniami i wywołują myśli „przecież nie mam aż takich problemów”, „przecież nie powinnam się tak czuć, skoro nie mam tak istotnego powodu”, „coś jest ze mną nie tak”. 

Problem znajduje swoje odbicie także w domach rodzinnych. W domach, w których rodzice nie dają przestrzeni na rozmowę czy pomoc. W pięknych bogatych dzielnicach, w których problemy nie mają prawa istnieć oraz w małych miasteczkach jak nasze, w których nie wiadomo „co ludzie powiedzą”. Dorośli również mają problemy z podjęciem decyzji o rozpoczęciu własnej terapii. „Niby dorosła, a takie bzdury wymyśla”, „Głowa rodziny, a jeszcze dokłada problemów!”. Takie słowa ranią i powodują, że chorzy myślą, że są niewystarczająco dobrzy, przez co sami zaczynają bagatelizować problem. W konsekwencji nie proszą o pomoc, nie mając siły na walkę. Rozmowa o jakiejkolwiek chorobie nie jest łatwa, ale rozmowa o chorobie lekceważonej i wyśmiewanej przez społeczeństwo i media jest wyjątkowo trudna i jednocześnie niezbędna. Potrzebujemy świadomych obywateli, potrzebujemy przełamania tabu każdej choroby psychicznej, potrzebujemy pomocy.

https://forumprzeciwdepresji.pl/wazne-telefony-antydepresyjne - telefony zaufania dla osób w każdym wieku

 

Marta Kiśluk

Zostaw komentarz