Odwiedź nas na facebooku

Zakupy w czasach zarazy (część 3)

Panie, za czym ta kolejka?”

 

Po blisko czterech tygodniach narodowej kwarantanny, z rozrzewnieniem myślimy o życiu, jakie prowadziliśmy przed wybuchem pandemii. Tajemniczy wirus z Wuhan zburzył nasz porządek dnia codziennego, a także dnia świątecznego.

Dzień po dniu obserwowaliśmy w telewizji wystąpienia władz i wprowadzanie nowych obostrzeń, jednocześnie zbliżając się do wyróżnionej w kalendarzu na czewono Wielkanocy. W tym roku świętowanie Zmartwychwstania Chrystusa musieliśmy ograniczyć do domowego zacisza, nadal zamknięci we własnych czterech ścianach. Choć święta nakazano nam spędzać w wąskim gronie domowników, zgodnie z polską gościnnością, nasze stoły musiały uginać się od świątecznych potraw. Przecież każda szanująca się gospodyni, stanie na rzęsach, by rodzina zasmakowała żurku, sałatki jarzynowej czy wielkanocnej babki. Zadbać należało także o czystość, bo siedzący w domach sąsiedzi wychwycą każdą smugę na naszym oknie. Tegoroczne święta były dla wielu z nas wirtualne, z dalszą rodziną i przyjaciółmi „spotykaliśmy się” dzięki komunikatorom internetowym. Bystre oko kamerki w telefonie czy laptopie uchwyci każdy, najdrobniejszy szczegół, a teściowa nawet zdalnie potrafi wcielić się w rolę „Perfekcyjnej Pani Domu”.

Na przeszkodzie w zrealizowaniu świątecznej listy zakupów nie stanęły nam wprowadzone przez rządzących wyliczenia, dotyczące liczby klientów w sklepach. Jak wiadomo - Polak potrafi, więc w tegoroczny Wielki Piątek kolejki ustawiły się nie w supermarketach, ale przed nimi. Pokazaliśmy, że potrafimy przestrzegać narzuconych nam odgórnie zaleceń, więc zakaz zachowania 2-metrowego odstępu wydłużył kolejki, a te, nierzadko, liczyć można było w kilometrach. W zdobyciu zakwasu i barwników do jajek nie przeszkodziło kilkugodzinne oczekiwanie przed sklepem, choć zaznaczyć trzeba, że wytrzymywali tylko Ci o mocnych nerwach. Wszystkim tym, którzy nie wytrzymali presji związanej z oczekiwaniem na swoją kolej, pozostały zakupy w godzinach nocnych. Cierpiący na bezsenność z pewnością zacierali ręce, ponieważ po raz pierwszy dostrzegli plusy swojej przypadłości – mogli robić zakupy wieczorową porą, bo supermarkety były czynne do 1:00 w nocy, przy czym czuli się „panami życia”. Każdemu z nas marzą się szybkie zakupy, bez stania w kolejkach, a jak się nocnym markom poszczęści, to samotnie spacerują z koszykiem, mając sklep niemal na wyłączność.

Kolejki ludzi stojących przed sklepami, puste półki i braki w towarach, nasuwają myśli o czasach PRL-u. Dla wielu z nas będzie to sprawdzian z cierpliwości, kultury osobistej i empatii. Być może rządzący powinni pójść za Bareją i na czas kwarantanny w supermarketach dać napis, żeby "wpuszczać tylko w krawatach”, bo „klient w krawacie jest mniej awanturujący się”.

0
0
0
0
0

Zostaw komentarz